wersja polskaenglish version

strona główna > Wywiady > Wywiad z Tomkiem "Kozłem" Kozłowskim

Wywiad z Tomkiem "Kozłem" Kozłowskim



Driftingo : Kiedy zacząłeś swoją przygodę z driftem?


Tomek: Na dobrą sprawę to driftem zaraził mnie Przemek i to on mi pokazał mniej więcej o co chodzi.W sumie było to gdzieś przed pierwszymi eliminacjami. Gdzieś przed 2005. No i drift to mój pierwszy poważny motorsport.

D: Rozumiem, że pierwszy samochód znacznie się różnił od obecnego? I niech zgadnę.. pewnie było to BMW!

T: Tak, wcześniej miałem E30 z 3.5 litrowym silnikiem, kombi. No i to nim zacząłem się ślizgać, ale jednak auto do driftu musi być specjalnie przygotowane bo wiele podzespołów się szybko zużywa w trakcie. A tamto auto to był mój samochód na co dzień. Padła decyzja, że musze mieć samochód tylko do driftu. Wiesz.. klatka kubły , odchudzenie bo pół środkami do niczego się nie dojdzie. No i taki był zamysł. Zacząłem szukać E30 i przez przypadek na mobile. de znalazłem budę po M3 e30 za dobre pieniądze. Była szybka decyzja, szybkie pieniądze i szybka podróż do Niemiec. Auto kupiłem w Niemczech od jakiegoś Jugola(Smiech), była to praktycznie sama buda bez zawieszenia, mostu, silnika. Ale auto było bezwypadkowe co było najważniejsze no i miało jakąś tam historię wyścigową bo wnęka po kole była zaspawana no i tylni zderzak był na podwójnym wydechu.
Takie auto kupiłem i kupiłem je dość tanio. To była idealna baza pod wszelkie modyfikacje no i tak poszło.

D: Czy planujesz kiedykolwiek wymienić swoją ///Miłość na coś innego?

T : W życiu! Jak już to ewentualnie silnik chociaż na polskie „obiekty” ten samochód z tą mocą i silnikiem na pewno wystarczy. Wiesz, nie ma szybkich torów w Polsce, jedynie co to ostatni Poznań.
Szybkie tory to są za granicą, popatrz na konkurencję zwłaszcza holendrów. Sporo z nich jeździ E30 czy to zwykłe czy Mki i jeżdżą naprawdę niesamowicie wręcz perfekcyjnie. I nawet samochody które mają po 500-600 koni im czasem nie potrafią dorównać. Więc coś w tym jest, da się tym driftować.
Ja postaram się jeszcze bardziej zagłębić w przygotowanie auta, setup zawieszenia. Mam parę planów ale to moja słodka tajemnica. Zamierzam też ostro potrenować moje umiejętności. Bo trening jest najważniejszy.

D: Gdzie trenujesz? Tylko nie mów że po tych samych drogach co Przemek ;-)

T: nie, no co Ty..We Wrocławiu mamy tor który jest przygotowany pod szkołę jazdy, ale jest tam fajna sekwencja różnych zakrętów. Nie jest to szybki tor powiedzmy na trójkę ale można sobie ustawić trasę techniczną, z dohamowywaniem w zakrętach itd. Można się pobawić i robimy to raz w tygodniu. Oprócz tego mamy jeszcze wynajęty parking w Jelczu Laskowicach. Duży otwarty plac asfaltowy, co prawda nawierzchnia jest trochę „żrąca” jeśli chodzi o opony ale jak jest mokro to można trochę pojeździć. Ustawiamy sobie trasę tak jak nam się podoba i tam już można sobie polatać.
A tak poza tym to dochodzą jeszcze treningi przed zawodami.

D: Sezon 2008 zapowiada się bardzo ciekawie, buduje się kilka ciekawych samochodów. Samochody zaczynają być kompleksowo przygotowane i widać, że ten sport poważnie się rozwija. Nie obawiasz się silnej konkurencji w sezonie 2008?

T : Jeśli chodzi o mój samochód to nie mam o co się bać. Samochód jest kompleksowo przygotowany, moc jest wystarczająca… Ja jeżdżę w drifcie dla zabawy i traktuje to jako relaks, chociaż czasem wracam po weekendzie bardziej zmęczony niż po tygodniu pracy(Smiech!), natomiast nie jeżdżę po to żeby wygrywać za wszelką cenę i jak widzę niektórych zawodników którzy się strasznie spinają, prężą i prawie.. biegunki dostają żeby tylko jeden punkcik dostać za wszelką cenę to mi się chce po prostu z nich śmiać. Jeśli chodzi o inne samochody to wiesz… często na forum streetracing.pl jest sporo klikaczy, którzy snują plany na 500-600koni a wielu z tych samochodów nie widać!
Sezon 2007 też sprawdził wytrzymałość samochodów. Widać było, że auta turbodoładowane mają więcej awarii niż wolnossące. Choćby Zwierzak i to, że awaria samochodu sprawiła że tytuł mu uciekł sprzed nosa. Także plany planami, pojawić się ma kilka bmw turbo ale ja uważam, że zdrowy wolnossące motor bmw będzie lepszy niż Turbo.

D: Wspomniałeś o osobach, które bardzo się spinają i traktują ten sport nad wyraz poważnie. Czy uważasz, że na polskiej scenie driftingowej atmosfera robi się niezdrowa?

T: Atmosfera zaczęła się robić niezdrowa już od drugiej rundy, kiedy były organizowane zawody w Polsce. Już tam wtedy dochodziło do różnych dziwnych spięć między zawodnikami… Natomiast ja jadę swoje a resztę mam głęboko gdzieś. To czy ktoś się napina czy nie to już inna sprawa.
Myślę, że swobodnie mogę przytoczyć przykład Keepsake’a i ta cała sytuacja z palcem. To tylko świadczy o takich zawodnikach, jest ich kilku.. może niektórzy nie pokazują tego aż tak natomiast w kuluarach dużo się dzieje ;-)

D: Choćby słynne wężowe podchody?

T: hahaha taak (śmiech) Ja zawsze podchodziłem do tego tak, że jest to dobry sposób na spędzanie wolnego czasu a nie profesjonalne zawody. Ja się dobrze bawię bo to moje hobby. Jeden zbiera kredki a jeden jeździ w drifcie.

D: Sądzisz, że polski drift idzie w dobrym kierunku? Zaczynamy powoli schodzić z lotnisk, samochody są coraz bardziej pro no i nawet mamy ciekawostki jak sędzia z Japonii…

T: No sędzia był raz i to były jedyne zawody w Polsce które były naprawdę przygotowane dobrze wtedy. Byłem na zawodach za granicą na 3 różnych eliminacjach i mimo tego, że oni też niedawno zaczęli zabawę z driftem. I za granicą organizatorzy dbają żeby zawodnikom jeździło się dobrze i przyjemnie. Żeby to było zabawą i dużym show. A nie ciągłym stresem „jak to będzie”.
A czy polski drifting idzie w dobrym kierunku? Na pewno tak bo w ciągu tych 2-3 lat rozwinął się tak jak nigdzie indziej. W Niemczech na przykład jest to traktowane bardziej jako zabawa a nie jak zawody, ma to się podobno zmienić od przyszłego roku. Ale samo podejście czyli sponsorzy, organizacja, publiczność to jest niebo a ziemia w porównaniu do nas. W Polsce na koniec sezonu „wielka wygrana 10.000zł” i komplet opon od Toyo które pewnie będą szły pół roku (Smiech).
Natomiast w Niemczech jedna z rund była zupełna luźna a pula nagród to 18.000 Euro. I każdy z Top16 coś tam dostał i nie mowie bynajmniej o zapalniczce. Zostaje jeszcze temat drifttaxi które u nas nie chce przejść a za granicą jest to jedna z rzeczy która przyciąga widzów. A gdzie są widzowie tam jest show, media i sponsorzy.. A u nas… a co się będę rozgadywał, wszystko wiadomo..

D: Zostaje jeszcze nieszczęsny system oceniania…

T: No tak… 1/3 to świetne rozwiązanie.. połowa świata tak jeździ a u nas w Polsce jak zwykle znalazł się ktoś kto powiedział „zróbmy inaczej”. 1/3 ma swoje plusy i minusy ale plusów jest zdecydowanie więcej. Poziom jest wysoki, zawodnicy jeżdżą dobrze i myślę że można by to śmiało już teraz zmienić.

D: Powiedz mi jeszcze, skoro już drift idzie w dobrym kierunku to kiedy zacznie być opłacalny? Kiedy sponsorzy zauważą że sponsorowanie zawodników przynosi korzyści? Czy jest szansa, żeby dobrzy zawodnicy mogli przestać dokładać z własnej kieszeni?

T : Wszystko zależy od organizacji.. Wszystko jest robione na dobrą sprawę przez GT. Chwała im za to, że Maciej Polody razem z GT jakoś się za to wzięli i zaczęli to robić. Natomiast jeśli chodzi o organizację to można bardzo wiele zmienić. Przede wszystkim organizacja, podejście no i reklama. Jadąc na Węgry plakaty były rozwieszone wszędzie w promieniu 200km!! A u nas ciężko trafić na tor! Aha no i jedno ogłoszenie w ich własnej gazecie… No i trzeba by zadbać o kibiców czyli toalety, żarcie i całe zaplecze. Na razie mamy dwa toi-toie na 5tysięcy osób…
Jeżeli dalej w Polsce będzie tak jak jest to przestanę jeździć w kraju…

D: No cóż, miejmy nadzieję że tak się nie stanie.. Życzę Ci wielu sukcesów, bezawaryjnej jazdy i dobrej zabawy !

T: Dzięki za rozmowę.

wersja do wydruku

powrót