Młody człowiek w nowiutkim roadstrze na wielkich felgach... Pojawił sie na treningach w Sochaczewie jakby z innej bajki. Wsiadł w swoje Z4 i zaczął pokazywać, że w innych bajkach też są ludzie, którzy potrafią jeździć! O Cult Style'u, o praktycznych aspektach wielkich felg i niskiego zawieszenia, oraz o tym jak drifting łączy dwa tuningowe światy rozmawiamy z Konradem „Makinenem” Hetmanem. A wszystko to na pięć miesięcy przed jego debiutem w pierwszych zawodach driftingowych.
DRIFTINGO.PL: Witam.
MAKINEN: Witam.
D: Pojawiłeś się na treningach w Sochaczewie „znikąd”, jednak już od pierwszego przejazdu
radzisz sobie co najmniej tak dobrze, jak średnio zaawansowani drifterzy. Wiemy, że nie startowałeś
wcześniej w żadnym sporcie motorowym... Skąd więc takie umiejętności?
M: Być może wywodzi się to jeszcze z czasów, kiedy mój ojciec jeździł w rajdach amatorskich.
Próbował zarazić mnie sportami motorowymi - kiedy byłem mały kupił mi nawet gokarta. Niestety
były to czasy, w których ciężko było dostać w sklepie nawet podstawowe artykuły, nie mówiąc już
o silniku czy oponach do takiego wózka. Nic więc z tego nie wyszło - gokart stał przez rok
nieużywany, po czym musieliśmy go sprzedać. Być może jednak wszystkie wysiłki mojego ojca
włożone w to, żeby zainteresować mnie sportami motorowymi, procentują teraz na treningach
driftingu. Jest to też z pewnością spowodowane tym, że jeżdżąc po drogach lubię szybko
pokonywać zakręty. Jest wiele ludzi, którzy mają szybkie samochody, jednak zupełnie nie zdają
sobie sprawy z tego, co tak naprawdę można z tym autem zrobić. Ja, jeżdżąc w sposób dość
dynamiczny, nabyłem pewnego wyczucia samochodu. Można powiedzieć że „czuję jego masę”, co
w driftingu jest bardzo ważne.
D: Nigdy wcześniej nie trenowałeś żadnego motorsportu, a mimo to jeździsz naprawdę nieźle...
Wygląda więc na to, że masz driftingowy talent... A może to po prostu kwestia samochodu? Może
to jest tak, że Z4 niemalże „samo chodzi bokami”... Próbowałeś driftować innymi samochodami?
M: Tak, na treningach jeździłem BMW M3 należącym do mojego kolegi i szczerze mówiąc,
uważam że jest to dużo lepsze auto do driftingu niż Z4. M3 ma szperę, której w moim aucie
brakuje, poza tym M3 ma więcej mocy, co również nie jest bez znaczenia. Kiedy jadę w zakręcie w
Z4, to tak naprawdę, w momencie w którym mnie „wyprostuje”, nie mam już możliwości
ponownego wprowadzenia samochodu w poślizg. Jeśli źle rozpocznę drift przed zakrętem, to
samochodem bez szpery nie mogę już tego naprawić. W BMW M3 jest zupełnie inaczej – przez
cały czas mogę w pełni kontrolować samochód w poślizgu i jeśli coś idzie nie tak, mogę poprawić
to nawet w połowie zakrętu.
D: W takim nie pozostaje nam razie nic, jak tylko podziwiać Twój talent... :) Zanim pojawiłeś się
po raz pierwszy na treningach driftingu w Sochaczewie, na motoryzacyjnych forach internetowych
udzielałeś się głównie w tematach dotyczących obniżania zawieszenia, najchętniej w połączeniu z
jak największymi felgami. Sam jeździsz samochodem „leżącym” dosłownie kilka centymetrów nad
ziemią i toczącym się na dziewiętnastocalowych, polerowanych felgach. Rozumiem, że to Twój
ulubiony sposób modyfikacji samochodu?
M: Tak, zdecydowanie uważam, że auto dużo lepiej wygląda, jeśli nadwozie znajduje się bliżej
ziemi. Również duże, efektowne felgi zdecydowanie poprawiają wizerunek samochodu. Jednak
poza walorami estetycznymi jest jeszcze drugi powód, dla którego lubię tego typu modyfikacje. Jak
już mówiłem, prowadząc samochód po ulicach, lubię dość szybko pokonywać zakręty... Uważam,
że przy obniżonym zawieszeniu jest to dużo przyjemniejsze i dużo bezpieczniejsze niż w przypadku
auta seryjnego. Niski samochód, wyposażony w duże koła i niskoprofilowe opony, po prostu lepiej
się prowadzi. Można w tym przypadku powiązać aspekt wizualny z bezpieczeństwem, czy też
przyjemnością pokonywania zakrętów.
D: Rozumiem Twoją argumentację, ale czy nie sądzisz, że na dziurawych polskich drogach takie
modyfikacje są po prostu bez sensu?
M: Od ponad trzech lat jeżdżę mocno obniżonym samochodem, na dużych felgach i na oponach o
bardzo niskim profilu a jeszcze ani razu nie zdarzyła mi się żadna poważna awaria. Jeżeli już
zdarzały się jakieś uszkodzenia, to były to drobne awarie takie jak pogięta felga czy rozcięta opona.
Niestety na naszych drogach takie sytuacje zdarzają się nawet w samochodach zupełnie seryjnych, z
fabrycznym zawieszeniem i oponami o wysokim profilu. Nie bez znaczenia również jest to, jakie
części używa się do modyfikacji. Ja jeżdżę na kutych felgach BMW przeznaczonych do modelu M3
E46. Mam znajomych, którzy założyli kiedyś tanie felgi i byle jakie amortyzatory... Po krótkim
czasie felgi były zupełnie zniszczone, a z amortyzatorów wylewał się olej... Ważne jest, aby felgi
były kute, a nie odlewane, istotna jest również jakość i odpowiednie dobranie elementów
zawieszenia. Jeśli wymienimy sprężyny na sztywniejsze, pozostawiając seryjne amortyzatory, to po
krótkim czasie amortyzatory „popłyną”.
D: Przyznasz jednak, że nawet jeśli w Twoim samochodzie zamontowane są wytrzymałe części
wysokiej jakości, to musisz pamiętać o tym, że jesteś bardzo blisko ziemi, a na błyszczących
felgach masz niskoprofilowe opony...
M: Tak, to prawda – nie można jeździć na przysłowiową „pałę”. Trzeba uważać, jednak nie jest to
bardzo uciążliwe. Wszystko ma swoją cenę, a to właśnie jest cena za efektowny wygląd auta oraz
przyjemność i pewność podczas jazdy w zakrętach.
D: Maksymalna „gleba”, wielkie, lśniące felgi, bulwarowy kabriolet... do tego markowe ubrania i
jednoznacznie kojarzący z rajdowym mistrzem się nick „Makinen”... W połączeniu z całkowitym
brakiem jakichkolwiek sukcesów w motorsporcie tworzy to obraz „lansera”. Lansera z gustem –
przyznaję – ale wciąż lansera...
M: Może i tworzy obraz lansera... Wydaje mi się jednak, że swoją jazdą na treningach w
Sochaczewie pokazałem, że poza tym, że mam fajny samochód i duże felgi, to radzę sobie za
kierownicą. Co do samego „lanserstwa”... Mam grupę kolegów, którzy są zwolennikami tzw. „Cult
style'u”. Pomimo że moje felgi są tak duże, że zaczęły obcierać o nadkole, to oni wciąż narzekają,
że moje auto nie prezentuje się wystarczająco dobrze... że felgi za małe, że za bardzo schowane pod
nadkolami... Moim zdaniem samochód ma przede wszystkim jeździć, dlatego kiedy opony zaczęły
obcierać o nadkola musiałem zmienić kąt pochylenia tylnych kół. Podobna sytuacja miała miejsce
w moim poprzednim samochodzie - w tamtym przypadku oddałem do poszerzenia tylne błotniki.
Dla mnie, jeśli posiadam pięcioosobowe auto, to kompletnie bez sensu jest sytuacja w której nie
mogę przewieźć nikogo na tylnym siedzeniu, bo grozi to zniszczeniem opon. W przypadku Cult
Style'u takie sytuacje są normą. A co do „Makinena”... Kiedy jeszcze jeździłem poprzednim
samochodem, który napędzany był na przednią oś, zdarzało się że próbowałem się nim ślizgać.
Kiedy jeden z moich kolegów zobaczył te wyczyny, powiedział że tak jeździ Makinen i tak już
zostało. Oto i cała historia.
D: W świecie tuningu jest dość wyraźny podział na grupę osób, które zajmują się tuningiem
wizualnym i na tych, którzy wolą modyfikacje mechaniczne i sporty motorowe. Skąd u Ciebie taka
zmiana zainteresowań z „glebowo – felgowych” na driftingowe?
M: Moim zdaniem w driftingu te dwa „światy” w jakiś sposób się łączą. Jeśli popatrzymy na
zawody w Stanach, czy w Japonii, to tam praktycznie wszystkie auta są zawieszone nie więcej niż 5
centymetrów nad ziemią i mają duże, efektowne felgi... Wydaje mi się że w moim przypadku nie
jest to zmiana zainteresowań – jazda w poślizgu w jakiś sposób zawsze mnie „ciągnęła”, ale nigdy
wcześniej nie miałem okazji spróbować tego tak „naprawdę”.
D: A nigdy nie miałeś ochoty wystartować w innych sportach motorowych - KJSach, wyścigach
płaskich, czy choćby w wyścigach na ¼ mili?
M: Na wyścigach na ¼ nie byłem nigdy, nawet jako kibic, ponieważ w moim przekonaniu jest to
nudny sport. Wystarczy posadzić małpę za kierownicę i też pojedzie prosto. W tym sporcie kwestia
jest tylko w budżecie – jeśli ktoś ma dużo pieniędzy, to będzie pierwszy, niezależnie od tego czy
umie jeździć samochodem czy nie. Bardziej interesowały mnie KJSy, jednak nigdy nie miałem
samochodu, którym mógłbym w nich wystartować. Peugeot 307 z silnikiem 1.6 nie jest
odpowiednim autem do KJSów, podobnie jak BMW Z4. Jakiś czas temu byłem w Rykach z klubem
M Power, gdzie zorganizowana była próba czasowa... Można tam było w stu procentach
wykorzystać modyfikacje związane z zawieszeniem, kołami i oponami. Później jednak kolega
namówił mnie na wyjazd na trening driftu w Sochaczewie i od tamtego czasu pojawiam się
regularnie na wszystkich treningach.
D: Wygląda więc na to, że drifting przypadł Ci do gustu bardziej niż jazda po torze na czas...
M: Tak, zdecydowanie. Drifitng jest dużo ciekawszy i dużo bardziej emocjonujący.
D: Mówiłeś, że drifting w jakiś sposób zawsze Cię interesował, ale poprzednim Twoim
samochodem był Peugeot 307 – auto, które ma się do driftu tak, jak Fiat Cinquecento do Formuły
1... Dlaczego taki właśnie samochód?
M: Peugeota dostałem od rodziców, po tym jak przez rok jeździła nim moja Mama - nie miałem
więc wpływu na wybór tego samochodu. Oczywiście już w Peugeocie zamontowałem twardsze,
niższe zawieszenie, oraz duże felgi aby lepiej się prezentował.
D: Mówiłeś wcześniej, że już Peugeotem próbowałeś się ślizgać...
M: Tak, głównie było to w zimie. „Podcinałem” auto przy pomocy hamulca ręcznego, po czym
starałem przerzucać je z jednej strony na drugą, cały czas utrzymując w poślizgu.
D: A czy własności driftingowe miały wpływ na to, że na kolejny swój samochód wybrałeś BMW
Z4?
M: Nie, zdecydowanie nie było to decydujące o zakupie akurat tego modelu. Ten samochód został
zakupiony głównie z powodów wizualnych. Według mnie, w tym segmencie jest to samochód
najbardziej pasujący do młodego człowieka, takiego jak ja. Mercedes SLK wydaje mi się kobiecy, a
Audi TT miałem kiedyś w wersji coupe... Za samochodami japońskimi natomiast w ogóle nie
przepadam... Wybór padł więc na Z4. A że to auto ma tylny napęd jest przyjemnym dodatkiem.
Decydujące przy wyborze auta było również to, że do Z4 dostępny jest duży, mocny trzylitrowy
silnik, a inne modele z tego segmentu można kupić jedynie w wersjach 1.8 do 2.0, ewentualnie 2.2.
D: Najpopularniejszymi markami samochodów w polskim driftingu są BMW i Nissan. Każda z
nich ma swoich zwolenników, którzy bronią honoru swojej marki. Wiemy, że planujesz w
najbliższej przyszłości zakup samochodu przeznaczonego tylko do startów w drifcie i choć
rozważasz wybór BMW E36, to pomimo że obecnie jeździsz BMW, nie wykluczasz również że
będzie to Nissan...
M: Rozważam zakup Nissana wyłącznie z powodów finansowych. Wydaje mi się, że do tego celu,
jest to samochód najtańszy w zakupie, w modyfikacjach oraz w dalszym utrzymaniu. Myślałem też
o BMW M3, jednak nie dość, że jest to samochód drogi w zakupie, to jeszcze bardzo trudno znaleźć
egzemplarz, który nie wymagałby natychmiastowego remontu. Jeśli chodzi o BMW 325, to wydaje
mi się, że w tym przypadku silnik jest za słaby.
D: Kierujesz się więc wyłącznie względami ekonomicznymi?
M: Tak. W kwestiach wizualnych czy związanych z sentymentem do marki, jak już mówiłem, nie
lubię samochodów japońskich – zdecydowanie wolę BMW. Jeśli tylko byłoby mnie na to stać, to
kupiłbym M3.
D: Większość osób zajmujących się drifitngiem rozpoczyna zabawę od taniego auta, a dopiero
kiedy nabiorą umiejętności kupują bardziej efektowny, droższy samochód. Ty natomiast pierwsze
swoje kroki w driftingu stawiasz za kierownicą efektownego i drogiego BMW Z4, a do startów w
zawodach chcesz kupić stosunkowo taniego i popularnego w polskim driftingu Nissana... Czy to nie
jest aby odwrócona kolejność?
M: Za kierownicą Z4 pojawiłem się jak dotąd zaledwie na kilku treningach... Chciałem przekonać
się czy taka zabawa mi odpowiada, czy będę chciał zajmować się tym dalej. Jedynym autem, jakim
dysponowałem było Z4, więc przyjeżdżałem tym, co miałem. Niestety nie stać mnie na to, żeby
startować tym samochodem w zawodach. Tam jest duża szansa wypadnięcia z trasy, czy zderzenia z
innym zawodnikiem i w rezultacie poważnego uszkodzenia auta. W przypadku Z4 nie mógłbym
sobie na to pozwolić. Poza tym szkoda byłoby mi rozbijać takiego samochodu...
D: Rozumiem Twój punkt widzenia, ale czy nie będziesz się źle czuł? Człowiek, który tak bardzo
dba w wizerunek swojego auta w samochodzie, który w driftingu spotkać można „na każdym
kroku”.
M: To, że Nissan jest samochodem popularnym, nie przeszkadza w tym, żeby dobrze wyglądał. Z
pewnością będę się starał, żeby auto, którym startuję, było zadbane i efektownie się prezentowało.
Zależy mi, żeby nie wyglądało jak przysłowiowy „drut”. Chciałbym też żeby nie było banalne, ale
będzie to zależało od stanu mojego budżetu.
D: Kupujesz więc samochód do driftu... Jakie modyfikacje planujesz w nim przeprowadzić zanim
rozpoczniesz starty? Chcesz najpierw „rozkręcić się” w stosunkowo tanim, niemalże seryjnym
aucie, czy może planujesz od razu kompleksową przebudowę z wszelkimi akcesoriami
ułatwiającymi drift i poprawiającymi wygląd samochodu?
M: Do wiosny chciałbym zaspawać dyferencjał oraz wstawić gwintowane zawieszenie – myślę
tutaj głównie o firmie D2. Chcę również „wybebeszyć” wnętrze, wstawić klatkę, „kubełek”, pasy...
Jeśli będzie taka możliwość to wymienię turbosprężarkę tak, aby osiągnąć moc w granicach
300KM. Dalsze zmiany będę wprowadzał za rok, może dwa, jeśli się okaże że coś z tego wyjdzie.
D: A co w kwestiach wizualnych? Planujesz jakiś body kit?
M: Tak, chciałbym założyć body kit. Będę przy tym zwracał uwagę, żeby był on z lekkich
materiałów tak, żeby obniżyć masę auta.
D: Rozumiem jednak, że modyfikacje rozpoczniesz od obniżenia i utwardzenia zawieszenia ;).
M: Tak, zdecydowanie, hehe :)
D: W przyszłym sezonie chcesz rozpocząć starty w zawodach... Będą to imprezy organizowane w
Polsce, czy planujesz również wybrać się za granicę?
M: W kwestii driftingu jestem totalnym amatorem, więc na przyszły rok planuje jedynie starty w
Polsce. Na razie muszę się dowiedzieć jak „to wszystko” funkcjonuje, zdobyć trochę
doświadczenia. Jeśli budżet i czas na to pozwolą, to chciałbym wystartować we wszystkich
eliminacjach Toyo Drifting Cup.
D: Dziękujemy Ci za rozmowę i życzymy, aby Twoja driftingowa kariera, która na dobre
rozpocznie się dopiero w przyszłym sezonie, rozwijała się w dobrym kierunku.
M: Dziękuję bardzo :)
Zobacz tez
profil Makinena