wersja polskaenglish version

strona główna > Wywiady > Wywiad - Paweł Trela

Wywiad - Paweł Trela

D: Cześć Pawle.
Coraz częściej słychać, że w polskim driftingu pojawiła się nowa gwiazda. Jeździsz mega widowiskowo, masz unikalny samochód, do tego jesteś sponsorowany przez dużego sponsora.
Czy czujesz się być gwiazdą?

P: Cześć.  Broń boże! Nie czuję się gwiazdą, bo po pierwsze nie jestem nią, po drugie, w moim mniemaniu nie mam żadnych podstaw, żeby się nią czuć, a po trzecie mam umowę z moimi przyjaciółmi - jak zacznę się zachowywać jak gwiazdor, mają mi sprzedać porządnego kopa w tylną część ciała. Mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie :) Widowiskowo może i tak, zawsze tak wolałem, jeśli mi tylko umiejętności pozwalały, albo była szansa ze pozwolą ;) Nawet kosztem czasu - jak jeszcze się ścigałem w rajdach, tez wolałem lekkim boczkiem ;) Mam wtedy większą frajdę z jazdy :) Narazie jeszcze nie ogarniam Nissana tak, jakbym chciał, ale staram się jak mogę. Na pewno zdajesz sobie sprawę, że ten "duży" sponsor wcale nie jest taki duży ;) Niemniej jednak pierwszy raz miałem okazję zbudować autko nie tylko za własne pieniądze i na pewno nie jeździłbym Nissanem, gdyby nie Kager.

D: Jak zaczęła się Twoja przygoda z motorsportem? Wspomniałeś coś o rajdach. Możesz napisać nam o tym coś więcej?

P: Wszystko zaczęło się od mojego ojca . Ścigał się w rajdach terenowych, ja wolałem płaskie. Wyjeździłem mistrza polski Pucharu Polski Klubów i Automobilklubów - cykl rajdów amatorskich - Sierra xr4x4 - stąd mój sentyment do Forda i dwie Sierry w drifcie. Potem rajdowa druga liga, czyli puchar PZM Mazda 323 GTR i starty w mistrzostwach Polski Astra GSI. Na tym poziomie, za własne pieniądze nie dałem rady jeździć, więc ta przygoda nie trwała zbyt długo. Potem drift - sporo tańszy, niż rajdy, a dający podobną ilość emocji. To wszystko za namową Tomka Marciniaka. Zawsze między sobą rywalizowaliśmy, od rajdów typu kjs - po ściganie się na komputerze w sieci.To on wpadł na pomysł, że może drift. I tak się zaczęło latanie bokiem .

D: Czyli teraz już tylko Drift? Czy zamierzasz brać udział w rajdach, wyścigach czy raczej wszystko stawiasz na drift?

P:
Wszystko zależy od pieniędzy. Jeśli jutro zadzwoni ktoś z propozycją startów w rajdach na sensownym poziomie, to długo nie będę się zastanawiać. Ale tylko wtedy jeśli będzie to na normalnych warunkach. Znudziło mi się jeżdżenie "na siłę". Jak będzie mnie stać na opony, na tygodniowy wyjazd, jaki pochłania rajd, na porównywalne do konkurencji autko to pojadę. Żebym za kiepski wynik mógł winić tylko siebie, a nie seryjne opony, brak krótkiej skrzyni czy 50KM słabszy silnik . Więc narazie jest tylko Drift . Poza tym mocno się w to wkręciłem, chciałbym pojeździć trochę po Europie, jak już sprzęta ogarnę, żeby się wstydu nie najeść, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Narazie jeszcze jestem trochę za cienki finansowo na takie eskapady, ale może pod koniec roku, albo w przyszłym sezonie coś się uda.

D: Po tym, co prezentowałeś sobą w Koszalinie, o najedzeniu się wstydu chyba mowy być nie może. Jeździsz bardzo widowiskowo. Czy dużo treningów kosztowało Cię nauczenie się jazdy takimi kątami?

P: Szczerze mówiąc to mało trenowałem, żeby nie powiedzieć bardzo mało... Przed Lublinem nawet metra bokiem nie przejechałem, auto mniej więcej wystrojone, na lawetę i na zawody. Co z resztą było widać . Miałem nadzieję, że przed Bydgoszczą coś pojeżdżę, ale znów nie było kiedy. Dopiero przed Koszalinem pojeździłem u siebie łącznie jakieś 3-4 godziny, no i 2 godziny na czwartkowym treningu. Mówiąc bardziej obrazowo - poza zawodami zjechałem Nissanem na treningach 10 opon. Wychylenie nie jest problemem, bo w Sierze miałem podobne jeśli wystarczało mocy, ale w Nissanie mam problem jadąc za kimś wolniejszym w parach. Za duże turbo, wstaje ok. 4 tys. i jak mam za kimś zwolnić, to często nie ma później z czego wystartować. Jedzie już mniejszy ślimak .  W Sierce przy dwóch małych nie było tego problemu, a tutaj trzeba jechać mocno górą... Mam nadzieję, że w Łodzi tak łatwo już skóry nie oddam .

D:
Oprócz wspomnianego turbo, co jeszcze sprawia Ci kłopoty ?
Jakie masz plany co do tego samochodu. Czy to już koniec zmian, czy będziesz jeszcze coś w nim zmieniał?

P:
W tej chwili największy problem, to brak momentu na niskich obrotach. Autko jedzie bardzo agresywnie w zakresie 4-7,5 tys. obrotów. Mam nadzieję, że mniejsze turbo załatwi sprawę. Wcześniej jeszcze miałem trudności z opanowaniem odbijającej kierownicy - w Sierze trzeba było samemu odkręcać, bo nie wracała, tutaj jest inaczej. Na początku miałem tendencje, żeby jednak pchać palce w kierownice, teraz już mi przeszło .
Na razie chcę tylko zmienić turbo na mniejsze i wreszcie porządnie to wszystko wystroić. Wolałbym nie ingerować za bardzo w silnik, żeby auto pozostało bezawaryjne. No i muszę coś wymyślić z tylnym dyfrem. Zmieliłem już dwa, a tak naprawdę niewiele pojeździłem. W Koszalinie przed kwalifikacjami do 30tki musiałem zrobić expresową wymianę. Jeśli ten trzeci rozleci się tak samo szybko, trzeba będzie zrobić jakąś grubszą przeróbkę.

D:
Twój samochód ma bardzo ciekawy i raczej nie spotykany dźwięk odcinki . Słyszy się na ten temat dużo teorii. Możesz nam zdradzić sekret o co w tym chodzi? Jak wyczarowałeś takie efekty?

P: Żebym to ja wiedział. Ogólnie to jest z tym kicha. Prawdopodobnie odcinane jest paliwo a nie zapłon, jak przytrzymam auto na odcince dłużej niż 1sec. to zdycha, spadają obroty do 5tys i fura się muli, a egt leci do 900 st. Nie bardzo sobie mogę z tym narazie poradzić. Jest jeszcze jeden pomysł, może się uda coś z tym zrobić. Narazie muszę jeździć w miarę poniżej odcinki, co np.: w Koszalinie było trudne, żeby dociągnąć na samą górę w miarę żwawym tempem. Najgorsze jest to, że o tych silnikach mało kto cokolwiek wie, kogo nie zapytam o coś, to inna teoria.

D: A mimo tego produkowałeś ogromne ilości dymu. Co powoduje ,że jesteś jednym z największych "zadymiarzy" ?

P: Szczerze mówiąc to nie wiem, pewnie miękkie nalewki na których jeżdżę.  Ale muszę je zmienić następnym razem, bo ciężko się na takich kapciorach goni Bartka . Tak naprawdę w środku za wiele nie widać, czekam na filmiki, żeby zobaczyć jak to z tym dymem naprawdę jest .

D: Twoje auto to pierwszy w Polsce swap s13 z silnikiem rb25. Czy robiłeś to zupełnie sam? Czy to trudny swap? Mierzyliście już moc? Jeżeli nie, to na ile szacujesz?

P: Swap odbył się bez większych problemów. Kupiłem od Gela silnik ze skrzynią i przygotowana wiązka do podpięcia pod seryjną wiązkę s13. Mała przeróbka łap od silnika, skrócenie wału napędowego i w zasadzie wszystko siedziało na miejscu. Poza wiązką i belką pod skrzynię biegów, które dostałem razem z silnikiem, wszystko robiłem sam. Autko nie było testowane na hamowni, bo ciągle jeszcze nie wystrojone do końca. Wydawało mi się, że będzie ok. 330KM i ok 400Nm, ale po przewiezieniu paru znajomych twierdzą, że może być trochę więcej . Jak doprowadzę sprawę do końca - napewno zmierzymy.

D: W jaką moc celujecie tak docelowo? Czy masz dalsze plany modyfikacji samochodu, czy na tym koniec?

P: Narazie tylko zmiana turbo. Nie chcę w sezonie eksperymentować, żeby coś poważnego nie padło. Później ewentualnie lepsza uszczelka pod głowicę i większe doładowanie. Ile wyjdzie, tyle wyjdzie. Myślę, że nie będę szedł w Bóg wie ile koni, pobawię się momentem, ale podstawa to bezawaryjność.

D: Kończąc temat samochodu - skąd pomysł na zbudowanie s13,5?

P: Zaproponował to autoR. Ja chciałem założyć tylko poszerzenia na błotniki, plastikową maskę i klapę, a On na to że ma gotowy body kit. przynajmniej Nissan nie będzie jednym z wielu. Dostałem elementy na preferencyjnych warunkach, parę godzin i były na aucie. Muszę odebrać drugi komplet zderzaków .

D:
Przesiadłeś się z Sierry do Nissana. Skąd ta decyzja? Dlaczego nie wybrałeś np.: BMW?

P:
To była decyzja "odgórna". Kager chciał wystawić dwa bliźniacze Nissany. Ja miałem już przygotowane na półce nowe zawieszenie do Sierry, z regulacją kątów i właśnie miałem zamawiać metalowe uszczelki pod głowicę. Kiełkował jeszcze pomysł zbudowania volva 240 kombi z silnikiem od bmw 3,5 turbo. Gdyby cała ta sprawa ze sponsorem zaczęła się tydzień później, byłaby dalej Sierra albo Volvo :)

D: 2 Nissany? Co zrobili z tym drugim? Czy mamy się spodziewać jeszcze jakiejś niespodzianki w Polsce ?

P:
Miały być dwa. Zwierzak się wycofał, nie znam szczegółów. Potem były rozmowy z innymi kierowcami, ale jak widać nic z tego nie wyszło.

D: Jakie masz plany na ten i przyszły sezon? jakie cele?

P:
Na ten - uczyć się auta. Super byłoby znaleźć się na koniec w 5tce, ale biorąc pod uwagę moje dwa pierwsze starty i liczbę eliminacji do końca, będzie raczej ciężko. Więc przynajmniej być wyżej, niż w zeszłym roku i dobrze się bawić za kierownica :) A przyszły sezon to kompletna niewiadoma. Chciałbym jak najwięcej jeździć u nas, w Europie. Jak na razie to dla mnie zbyt odległe plany.

D: Co Ci się podoba w driftingu?

P: -dużą rolę odgrywa kierowca, a nie tylko sprzęt
     - nie jest tak drogi jak inne motosporty
     - jazda w parach, "na żyletki"
     - adrenalina, prędkość, precyzja
     - zawsze wolałem jechać poślizgiem, niż "na okrągło", a tutaj to jest wskazane
     - otoczka wokół zawodów, media, kontakty między zawodnikami, może nie wszystkimi,   
         ale większością
     -daje niesamowitą frajdę z jazdy, szczególnie na krętych torach, albo drogach

D: No to teraz w drugą stronę. Co Ci się nie podoba?

P:    Czas na jaki wystarczają opony
        "gwiazdorstwo" niektórych zawodników (ale to chyba w każdym sporcie)
W sumie to chyba tyle. Trochę brakuje mi sztywnych zasad sędziowania, jak np.: pomiar prędkości, ale wiem że tak się nie bardzo da w drifcie, więc pozostaje wierzyć w sędziów albo zmienić dyscyplinę . A w rajdach nauczyłem się, że z sędziami się nie dyskutuje, więc ufam że są obiektywni i tak ma być.

D: Jaki jest Twój wymarzony driftingowy scenariusz z Tobą w roli głównej?

P:
Jedno marzenie - na tyle gruby sponsor, żebym nie musiał dokładać do auta ani do startów z własnej kieszeni. To już byłaby rewelacja. Jak jeszcze byłby zainteresowany startami w Europie, w wyższych ligach - pełnia szczęścia! No może przydałoby się jeszcze drugie auto w tej samej specyfikacji - jako awaryjne

D: Wymarzony drift car?

P: Trudne pytanie, Szczerze mówiąc, to nie wiem, bo nie wiem jakie fury są najbardziej wypasione do driftu. Ogólnie byleby się nie psuł .

D: Jakie wolisz tory? Szybkie czy wolne?

P: Szybkie, najlepiej takie, na które nie da się wrócić po wypadnięciu z trasy . Nie cierpię jazdy po lotniskach, za to jakaś górska droga nad przepaścią byłaby super.

D: Czy lubisz pojedynki w parach czy wolisz przejazdy solo?

P: Wolę pary, chociaż jak narazie kiepsko mi idzie

D: Co zmieniłbyś w zawodach w Polsce?

P: Trudno powiedzieć. Nie mam zbyt dużego doświadczenia, nie wiem jak wyglądają zawody za granicą, nie wiem co nam wychodzi lepiej, a co gorzej. Przeszkadza mi bałagan, jaki często panuje na treningach. Nie wiadomo czy to jeszcze trening, czy drift taxi czy już kwalifikacje. Swoją drogą drift taxi - rewelacja. Ciągle problem z obsuwami, chociaż trzeba przyznać, że w tym roku jest nieźle, a z zawodów na zawody coraz lepiej to wychodzi. Przydałoby się chyba jakieś lepsze nagłośnienie imprez w mieście, gdzie będą się odbywać. Im więcej ludzi, tym lepiej. Dla sponsorów, dla zawodników, może trochę mniej dla organizatorów. Chyba nie mam się do czego za bardzo przyczepić, ja bym napewno tego lepiej nie zrobił.

D: Jakie są Twoje przewidywania dla driftingu w Polsce za rok, dwa i pięć lat?

P: Jeśli poziom organizacji zawodów, liczba sponsorów zdolnych wyłożyć kilkanaście-kilkadziesiąt tys. zł - będzie rósł w takim tempie, jak umiejętności zawodników, to będzie bardzo ciekawie

D: I tym pozytywnym akcentem zakończmy nasz wywiad.
Dziękujemy Ci  bardzo za poświęcenie nam czasu. Życzymy wielu sukcesów i hojnych sponsorów!

P: To ja dziękuję i do zobaczenia wkrótce


Zobacz profil Pawła Treli

wersja do wydruku

powrót