wersja polskaenglish version

strona główna > aktualności > WYDARZENIA > TDC 2008 Runda 2 - relacja

Aktualności

[WYDARZENIA] TDC 2008 Runda 2 - relacja

11.06.2008
Maciej „Keepsake” Szlemiński - „To mój tor”, Dariusz „Łysy” Matyjaszek - „Lubię tutaj jeździć, nie spinam się na wynik, dobrze się bawię”, Bartosz „BRT” Stolarski - „Jest dobrze, z samochodem wszystko w porządku” - to komentarze, jakie w sobotni poranek usłyszeliśmy na torze kartingowym w Bydgoszczy. Już dawno drifterzy nie byli tak zadowoleni i zrelaksowani przed zawodami. Tor w Bydgoszczy nie należy do najszybszych – z pewnością jest wolniejszy niż choćby ten w Lublinie. Sama Bydgoszcz nie jest miastem, w którym świadomość driftingowa stałaby na wysokim poziomie – trudno doszukać się choćby jednego pochodzącego stąd driftera walczącego w czołówce zawodów. Mimo to pora roku, w jakiej odbywają się zwykle tutejsze zawody oraz trybuny, na których nigdy nie brakuje kibiców tworzą niepowtarzalną atmosferę, zupełnie inną od tej choćby na torze Poznań. Zapowiada się więc świetna impreza w luźnej atmosferze.

Pomimo że większość zawodników jest zrelaksowana i poza lejącym się z nieba żarem nie ma żadnych większych problemów, to niektórzy musieli trochę powalczyć z samochodem, aby móc wystartować w zawodach. Bartosz Chrzanowski, podobnie jak Jakub Skomorucha podczas zimowej przerwy przenieśli chłodnice do bagażników swoich BMW E30. O ile w deszczowym i chłodnym Lublinie rozwiązanie to sprawdzało się nie najgorzej, o tyle w upalnej, słonecznej Bydgoszczy nie zapewniało już wystarczającego chłodzenia dla ich silników. Jakub radzi sobie jakoś z tym problemem, ale Bartek już podczas czwartkowych treningów postanawia – tak być nie może. W nocy przekłada chłodnicę z bagażnika na sam przód swojego samochodu i już od piątku możemy podziwiać to oryginalne rozwiązanie, które co prawda nie dodaje niebieskiemu BMW urody, ale za to spełnia swoje zadanie. W kwalifikacjach do najlepszej szesnastki Bartek sam siebie wynagradza za trud włożony w usprawnienie auta. Wykonuje wspaniały przejazd ze świetnym wychyleniem i dobrą prędkością i otrzymuje najwięcej punktów ze wszystkich zawodników. Nie jest mu w stanie dorównać żaden z właścicieli Nissanów, pomimo że to właśnie produkty japońskiej marki uznawane są za łatwiejsze do osiągania wysokich prędkości i dużych wychyleń. Nissan jednak również ma w Bydgoszczy godnych reprezentantów. Poza dobrze rozpoznawalnymi drifterami takimi jak choćby Bartłomiej „Bartdrift” Owczarek, Jacek Sobczak czy Łukasz „Zwierzak” Wojtczak, z dobrej strony pokazuje się dwóch nieco mniej znanych kierowców. Pochodzący z Wrocławia drifter o pseudonimie Katod atakuje zakręty niezwykle agresywnie – z dużą prędkością i gigantycznym wręcz wychyleniem. Niestety braki w technice jazdy sprawiają że cierpi na tym linia przejazdu. Właśnie przez niezachowanie optymalnej linii Katod nie zostaje dopuszczony do walki w Top 16. Jeszcze lepiej niż Wrocławianin prezentuje się inny właściciel Nissana - to Kornel Prus i jego Nissan w barwach warszawskiej tuningowej stajni Tomson. Pamiętamy go z zeszłego sezonu - nie prezentował się wtedy najlepiej. Minimalne wychylenia samochodu, niska prędkość i trudności z utrzymaniem auta w poślizgu – te wszystkie błędy sprawiały, że Kornel zajmował miejsca w ogonie stawki. Tym razem to jakby zupełnie inny drifter – szybki, zdecydowany i bardzo efektownie jeżdżący. Atakuje zakręty niemal z tak wielkim wychyleniem jak Katod, a przy tym zachowuje dobrą linię przejazdu. Dzięki temu kiepski do niedawna kierowca pewnie dostaje się do walki w parach! Jest jeszcze jeden właściciel Nissana, o którym nie wspomnieliśmy – Maciej „Keepsake” Szlemiński. W zeszłym roku zdobył w Bydgoszczy drugie miejsce. Tym razem również mogło być dobrze. W dwóch pierwszych próbach Keepsake jedzie z dużym wychyleniem, zaniedbując nieco tor jazdy. Ma jeszcze jedną, ostatnią szansę – trzeci eliminacyjny przejazd. Okazuje się jednak, że nie dane jest mu wystartować ani w tym przejeździe, ani w dalszej części zawodów. Urwany drążek reakcyjny w zawieszeniu eliminuje biało – czerwonego Nissana i jego właściciela z walki. Duże problemy z samochodem ma również Krzysztof „Tery” Terej. Już w sobotę, tuż przed zawodami w jednym z tłoków w jego silniku zostaje wypalona dziura! Na szczęście na pomoc Teremu spieszy Marcin „Królik” Królicki. To właśnie za kierownicą jego niebieskiego Nissana S14 Tery będzie kontynuował zawody. Wróćmy jeszcze na chwilę do aut marki BMW, bo choć zwykle są one mniej atrakcyjne wizualnie, to ich właściciele potrafią robić z nimi nie mniej fascynujące rzeczy niż Ci, którzy jeżdżą Nissanami. Wiernym użytkownikiem samochodów z Monachium jest Wojciech „Ogień” Łubkowski. Każdy kolejny jego projekt jest bardziej przerażający niż poprzedni. Najpierw startował efektownym, ale niezbyt przerażającym BMW E30 w kolorze miedzi. Poważniej zaczęło się robić, kiedy przesiadł się do „Masakratora” – czterodrzwiowego E36. W Bydgoszczy swój debiut miało kolejne jego auto – E36 w wersji Coupe nazwane „Demon”. Sprawy przybrały naprawdę poważny obrót – Ogień w Demonie bez trudu awansował do Top 16. Tam nigdy nie ma żartów, a wrażenie jakie wywrze się na przeciwniku jest nie bez znaczenia, przerażająca para ma więc duże szanse namieszać w stawce.

Pierwszy do walki w parach rusza jednak nie Ogień, a Bartosz Chrzanowski w BMW E30 oraz jego rywal – Jakub Gracz w BMW E36. Bartosz nie daje żadnych szans rywalowi – jedzie z większą prędkością, większym wychyleniem i lepszą linią. Jako uciekający nie pozwala Jakubowi nawet o centymetr zmniejszyć dzielącego ich dystansu. Jako goniący bardzo szybko dogania bordowe BMW i na lewym ciasnym zakręcie wciska się tuż obok niego. Jakub tym razem pokazuje się jednak z bardzo dobrej strony – blokuje wyraźnie lepszego przeciwnika tak, że Bartosz jest zmuszony niemalże zatrzymać samochód. Niebieskie E30 wychodzi jednak z opresji nie przerywając driftu i dowozi swojego właściciela zarówno do końca ocenianej strefy, jak i do awansu do ćwierćfinałów.
Drugi pojedynek rozgrywają między sobą Bartosz „BRT” Stolarski i Kornel Prus – obaj w Nissanach 200SX S14a. Gdyby ktoś dzień przed zawodami powiedział, że tych dwóch zawodników będzie walczyć jak równy z równym, z pewnością nie zyskałby posłuchu wśród fanów driftu. Tymczasem Kornel pokonuje kolejne zakręty niewiele gorzej niż BRT, chwilami nawet stawiając samochód pod większym kontem niż utytułowany rywal! BRT tymczasem chwilami zmniejsza wychylenie. Kornelowi również zdarza się wyprostować auto, wypada też czasem jednym z kół poza tor. BRT wygrywa oba pojedynki dzięki mniejszej ilości popełnionych błędów, jednak w obu przypadkach stosunek punków to jedynie 6:4 dla Mistrza sezonu 2007. Kornel Prus po raz kolejny podczas tych zawodów pokazuje, że nie można go już traktować jako tego, który startuje w zawodach tylko po to, by zamykać stawkę.
Dawid Cierechowicz w BMW M3 E46 trafia na trudnego przeciwnika – Przemysława Jańczaka jadącego BMW M3 E36. Dawid wie, że jeśli chodzi o technikę jazdy, Przemek ma nad nim przewagę, decyduje się więc na agresywne ataki. Już od startu jedzie tuż za rywalem. W pierwszym, długim zakręcie Przemek, zgodnie ze sztuką driftingu, odjeżdża na zewnętrzną. Dawid tylko na to czeka – zamiast ustawić się za rywalem dodaje gazu i wciska się po wewnętrznej! Dawid wyprzedza Przemka! Na ciasnym prawym łuku czarne E46 jedzie już jako pierwsze! Jedzie co prawda jako pierwsze, ale niestety na wprost. Kolejny zakręt – Przemek atakuje Dawida – wciska się po wewnętrznej! Dawid zamyka mu drogę, ale wciąż jedzie niemalże bez wychylenia. Ostatni łuk – i znowu Przemek atakuje jadącego w minimalnym uślizgu Dawida. Drugi pojedynek – Przemek goni Dawida. Goni, ale nie atakuje tak agresywnie jak w poprzednim przejeździe. Jedzie w niezbyt dużej, ale bezpiecznej odległości i spokojnie powtarza to co robi Dawid – jedzie z taką samą prędkością i z podobnym wychyleniem. Sędziowie doceniają zarówno ten spokój, jak i ataki Przemka w pierwszej próbie i to jemu przyznają przepustkę do dalszych rozgrywek.
Krzysztofowi „Teremu” Terejowi udało się dostać do Top 16, pomimo że jechał pożyczonym od Macieja Królickiego Nissnie 200SX S14. Teraz czeka go trudniejsza próba – spotkanie z Demonem! Demonem, czyli BMW E36 z Wojciechem „Ogniem” Łubkowskim za kierownicą. Tery jako goniący atakuje Ognia. Niestety prostuje go, dlatego sędziowie oceniają ten przejazd na 7:3 na korzyść jego rywala. Ogień w Demonie – taki zestaw zapowiada niezwykłe emocje, zwłaszcza kiedy taka para występuje w roli goniącego. Niestety, tym razem w jeździe Ognia i jego Demona nie ma ani „ognia” ani „demona”. Najwyraźniej jest on świadomy swojej przewagi z pierwszego pojedynku, bo jedzie daleko za Terym i nie próbuje nawiązać z nim walki. Wojciech jedzie co prawda spokojnie i poprawnie, ale po Ogniu i Demonie spodziewamy się choć trochę agresji. Miejmy nadzieję, że Ogień w ćwierćfinałach pokaże, dlaczego tak naprawdę jego BMW nosi takie imię.
Jacek Sobczak co prawda nie nadał swojemu białemu Nissanowi żadnego przerażającego imienia, ale jego projekt z dwu i pół litrowym silnikiem turbo pochodzącym od Toyoty Supry, z pewnością jest pod odpowiednią opieką właściciela. Jacek bezsprzecznie udowadnia to w pojedynku z Dariuszem „Łysym” Matyjaszkiem w BMW M3. Jako uciekający, biały Nissan jedzie daleko przed niebieskim BMW nie dając mu szans na choćby niewielkie zbliżenie. Jednak naprawdę ciekawe rzeczy dzieją się, kiedy Jacek goni Łysego. Z początku biały Nissan jest dość daleko z tyłu, jednak błyskawicznie dogania przeciwnika i od drugiego zakrętu trzyma się go jak przyklejony! Przez dwa ostatnie zakręty oraz – co ważne - łączącą je prostą Jacek przejeżdża na centymetry od Łysego! Nie daje się zablokować, nie odpuszcza ani przez ułamek sekundy! Tak właśnie należy walczyć w parach! Fenomenalne widowisko! Czy Jacek równie fantastycznie zaprezentuje się w dalszych etapach zawodów? Będzie miał na to szanse, bo bez problemu awansuje do ćwierćfinałów.
W pojedynku Jakuba Skomoruchy w BMW E30 i Pawła Treli brakuje właśnie tego, co tak doskonale prezentował Jacek Sobczak – zabrakło walki. Paweł jedzie daleko za Jakubem, Jakub jedzie daleko za Pawłem. Obaj driftują prawidłowo – ze sporym wychyleniem, dobrą prędkością, prawidłową linią. I to wszystko. Tak samo jest podczas dogrywki. I podczas drugiej dogrywki również. W końcu sędziowie upominają obu zawodników, że za zachowawczą jazdę będą im odejmowane punkty. Ostatecznie te niezbyt pasjonujące zmagania kończą się w trzeciej dogrywce. O wyniku decyduje spin w wykonaniu Pawła Treli, podczas próby zaatakowania jadącego przed nim Jakuba. Tym sposobem wygrywa Jakub Skomorucha i to on wystąpi w ćwierćfinale – miejmy nadzieję, że zaprezentuje się tam bardziej agresywnie.
W ćwierćfinale wystąpi również Łukasz „Zwierzak” Wojtczak w Nissanie S13... lub Piotr Jankowski, również w Nissanie S13. Rola goniącego jako pierwszemu przypada w udziale Piotrowi. Niestety Piotr nie jest w stanie walczyć ze Zwierzakiem. Jedzie daleko z tyłu i pomimo że cały czas prezentuje niezły poziom, to wynikiem 6:4 zostaje nagrodzony wyraźnie lepszy Zwierzak. Również Zwierzak prezentuje się lepiej jako goniący – jedzie dość blisko, stara się nawiązać walkę z rywalem. Ostatecznie Piotr przesądza o wyniku na ostatnim zakręcie, gdzie popełnia spin.
Losy Bartłomieja „Bartdrifta” Owczarka jadącego Nissanem Silvia S15 w walce z Piortem Grelką za kierownicą BMW M3 Sedan zawisa na włosku, kiedy po przejeździe próbnym w jego Nissanie spada rura doprowadzająca sprężone powietrze do silnika. Na szczęście błyskawiczna akcja świetnego mechanika z ekipy Bartdrifta wystarcza, by Silvia S15 już po kilku minutach była gotowa do walki. Dobrze że udaje się tak szybko usunąć awarię, bo Bartdrift zdecydowanie dominuje w walce na torze. Powiększa swoją przewagę nad Piotrem, kiedy ucieka, atakuje ostro kiedy goni. Nie pozostawia rywalowi żadnych szans. Oba pojedynki kończą się wynikiem 7:3 dla Bartdrifta i to on otrzymuje paszport do ćwierćfinałów.
To był ostatni pojedynek w 1/8 finału. Teraz ośmiu zawodników pozostających w zawodach musi wyłonić spośród siebie czterech. Stawka rośnie, emocje również.
Emocji nie zabraknie w pierwszej ćwierćfinałowej walce. Lider klasyfikacji – Bartosz „BRT” Stolarski w Nissanie S14a walczy ze świetnie dysponowanym Bartoszem Chrzanowskim w przerobionym w ostatniej chwili BMW E30. BRT goni Bartka Chrzanowskiego i... zostaje z tyłu. Pomimo że BRT dysponuje doskonale przygotowanym Nissanem, to nie jest w stanie utrzymać tempa rywala. Obaj mają dobre wychylenie, ale wyraźnie widać, że lepiej jedzie niebieskie E30. Różnica ta jest jeszcze lepiej widoczna, kiedy Bartek Chrzanowski goni. Przez cały dystans trzyma się tuż za BRT, przez cały dystans ostro go atakuje, przez cały dystans ustawia swoje BMW równolegle do fioletowego Nissana! Bartek Chrzanowski jedzie po prostu doskonale! To prawdziwy Twin Drift w najlepszym wykonaniu! Bez najmniejszych wątpliwości to właśnie Bartkowi Chrzanowskiemu należy się zarówno udział w półfinale, jak i owacje, których publiczność nie szczędzi mu po zakończeniu przejazdu.
Walka Wojciecha „Ognia” Łubkowskiego w BMW E36 z Przemysławem Jańczakiem w BMW M3 nie jest aż tak emocjonująca, jak ta w wykonaniu dwóch Bartków. W pierwszym przejeździe Ogień goni Przemka i choć jedzie dość blisko za nim, to nie atakuje zbyt agresywnie. Trzeba jednak przyznać, że dorównuje jadącemu przed nim rywalowi zarówno w kwestii prędkości, jak i wychylenia. Przemek ma duże szanse na zwycięstwo – wystarczy, że choć trochę zaatakuje przeciwnika. Nic z tego – trójkolorowe M3 spinuje na pierwszym zakręcie, Ogień i jego Demon driftiują tyczasem bez żadnych problemów i zwyciężają z najbardziej utytułowanym zawodnikiem w polskim driftingu.
Jakub Skomorucha jeżdżący BMW E30 „Mini Rolls” trafia w ćwierćfinale na Jacka Sobczaka w białym Nissanie 200SX S14a. Jakub, podobnie jak wcześniej w pojedynku z Pawłem Trelą, również i tym razem nie jest w stanie zaatakować przeciwnika kiedy jedzie jako goniący. Okazuje się, że podobnie jak w czwartkowych i piątkowych treningach, jego silnik nieustannie się przegrzewa na skutek umieszczenia chłodnicy w bagażniku. Jakub po prostu nie może ostrzej potraktować samochodu, aby nie zagotować płynu chłodzącego. Ostro swój silnik traktuje natomiast Jacek Sobczak. Nie waha się atakować białego BMW. Nie jest aż tak agresywny, jak w pojedynku z Łysym, jednak cały czas utrzymuje się tuż za Jakubem i w pełni kontroluje sytuację. Sędziowie nie mają wątpliwości – to Jacek będzie walczył w półfinałach.
Zmagania Bartłomieja „Bartdrifta” Owczarka w Silvii S15 z Łukaszem „Zwierzakiem” Wojtczakiem w 200SX S13 zapowiadają się na niezwykle wyrównane... i dokładnie takie są! Pomimo że Bartdrift jest jednym z najszybszych zawodników, to trudno mu utrzymać się za Zwierzakiem. Jest trudno, ale Bartdrift nie odpuszcza i nie traci dystansu do Zwierzaka. Jedzie przy tym z takim samym wychyleniem jak rywal. Zwierzak odpłaca się Bartdriftowi dokładnie tym samym – jedzie niedaleko za nim i cały czas powtarza jego wychylenie. Sędziowie wiedzą że obaj zawodnicy są dobrzy, wiedzą że obaj doskonale jeżdżą, nie wiedzą tylko który jest lepszy. Ogłaszają więc dogrywkę. W pierwszym przejeździe dogrywki znów goni Bartdrift i znów jedzie dobrze, znów stara się atakować, jednak tak jak w poprzednim przejeździe mógłby jechać bliżej. Zwierzak również mógłby jechać bliżej niż w poprzednim przejeździe – i dokładnie tak jedzie! Tym razem atakuje naprawdę ostro! Podjeżdża do Bartdrifta na centymetry! Nie odpuszcza tam, gdzie Bartdrift zostawał z tyłu i dlatego to właśnie Zwierzak będzie czwartym uczestnikiem półfinałów.
Zaczyna się walka o podium. Każdy z zawodników wie, że ma ogromną szansę na zajęcie jednego z trzech miejsc nagradzanych pucharem. Każdy z nich ma również szansę na zwycięstwo, a za zwycięstwo w zawodach czeka na nich nie tylko puchar, ale również czek na 2000 zł od Electronic Arts – twórcy gry Need For Speed Pro Street! Tutaj naprawdę jest o co walczyć!
Do walki rusza więc pierwszych dwóch zawodników – Wojciech „Ogień” Łubkowski i Bartosz Chrzanowski. Jako pierwszy w roli goniącego występuje Ogień. Pomimo mniejszego wychylenia jego „Demon” nie jest w stanie dotrzymać kroku niebieskiemu E30 rywala. Bartosz Chrzanowski po raz kolejny jedzie fenomenalnie. A w drugim pojedynku jedzie... jeszcze lepiej! Błyskawicznie dogania Oginia i przez trzy zakręty trzyma się tuż przy Demonie. Jedzie przy tym z większym wychyleniem niż rywal. Znów świetny przejazd! Czy ktoś zatrzyma Bartosza Chrzanowskiego?
Może to zrobić tylko Jacek Sobczak lub Łukasz „Zwierzak” Wojtczak. Który z nich zostanie dopuszczony do walki z bezbłędnym Bartoszem? Zdecydują o tym właśnie teraz. Zwierzak goni Jacka. Wie że musi dać z siebie wszystko. I daje. Stara się jak może, aby nie stracić dystansu do rywala. Układają się w ciasny prawy łuk... Jacek przejeżdża go w pełnym poślizgu. A Zwierzak... Zwierzak przestrzeliwuje zakręt i wypada z toru na trawę! Jacek spokojnie driftuje do mety. Zwierzak „wygrzebuje się” z pobocza, powraca na tor i dokańcza przejazd. 10:0 dla Jacka. Musiałoby stać się coś naprawdę niespodziewanego, żeby Jacek teraz przegrał. Dlatego właściciel białego Nissana S14a woli nie kusić losu. Jako goniący jedzie bardzo daleko za Zwierzakiem i nawet nie próbuje go dogonić. Zwierzak jedzie najlepiej jak może, ale to już nie pomoże. O zwycięstwo walczyć będą Bartosz Chrzanowski i Jacek Sobczak.
Zanim jednak to nastąpi swoją walkę odbędą Zwierzak i Ogień. Zwierzak nie pozostawia nikomu wątpliwości – jedzie po postu lepiej od rywala. Jest szybszy, ma większe wychylenie, a jako goniący ustawia się nie tylko równolegle do rywala, ale wręcz równo z nim! Przód czarnego Nissana dojeżdża na ostatnim zakręcie drugiego przejazdu niemal do samego nosa Demona. Zwierzak zwycięża i już wiadomo, że to on zajmie miejsce podczas rozdania nagród obok Jacka Sobczaka i Bartosza Chrzanowskiego.
Pytanie pozostaje tylko jedno – w jakiej kolejności Jacek i Bartosz staną na podium. Właśnie ruszają do pierwszego pojedynku! Biały Nissan Jacka rozpoczyna dość daleko za niebieskim BMW Bartka. Rozpoczyna się pogoń! Jacek wyciska wszystko co może z siebie, zawieszenia i doładowanego dwu i pół litrowego silnika z Toyoty Supry. Ale Bartek wyciska wszystko z siebie, swojego zawieszenia i doładowanego trzy i pół litrowego silnika z BMW serii 7. Obaj jadą na 100% i w wyniku tego... obaj jadą z taką samą prędkością. Jacek nie może dogonić Bartka, jednak jedzie równie dobrze jak rywal. Sędziowie oceniają ten przejazd na 5:5. Czy Bartkowi uda się dogonić Jacka, kiedy to on będzie gonił? Jedzie trochę bliżej rywala, niż miało to miejsce w poprzednim pojedynku. W zasadzie Jacek jest już niemal na wyciągnięcie ręki Bartka, ale wciąż za daleko, żeby można było mówić o bezpośrednim ataku. I znów jadą z tą samą prędkością, takim samym wychyleniem, podobną linią. I znów sędziowie przyznają obu zawodnikom po 5 punktów. Bez dogrywki się nie obejdzie. Jacek znów goni. Teraz jedzie już na 110%. Powoli zbliża się do jadącego przed nim Bartka. Na lewym ciasnym nawrocie biały Nissan jest już tuż obok niebieskiego BMW! Jeszcze tylko jeden, ostatni zakręt. Bartek składa auto, Jacek ustawia się koło niego. Daje więcej gazu i... SPIN! Jacek w dogrywce finałowego przejazdu spinuje w ostatnim zakręcie! Bartek jedzie po torze aby schłodzić samochód. Ktoś pokazuje mu, że wygrał. Bartek myśli, że to koniec zawodów i zaczyna cieszyć się z wygranej. „Jeszcze jeden przejazd!” - krzyczą sędziowie, ale Bartek nie słyszy. Opony niebieskiego BMW zamieniają się w dym, a Jacek czeka na starcie. Dopiero po chwili przedwczesny triumfator zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak. Przerywa świętowanie i ustawia się obok Jacka. Czy będzie w stanie wykonać jeszcze jeden bezbłędny przejazd? Czy nie poniosą go emocje? Czy opony nie są przegrzane? A może pojedzie zachowawczo, żeby utrzymać przewagę? Ruszają... Bartek jedzie zaraz za Jackiem i... Atakuje! Bartek wciska się obok Jacka! Kolejny zakręt i... i znowu! Doskonale! Niebieskie BMW podjeżdża na centymetry do białego Nissana! Ostatni zakręt... Czy Bartek wytrzyma?... Tak! Kolejny udany atak! Bartosz Chrzanowski w doskonałym stylu zwycięża po raz drugi w swojej driftingowej karierze! Brawo! Jako jedyny nie odpuścił, kiedy miał przewagę! Oto prawdziwy drifter i prawdziwy fighter!

Podium już czeka na trzech zawodników, którzy przez cały dzień najskuteczniej walczyli, aby na nim stanąć. Trzeci - Łukasz „Zwierzak” Wojtczak, który po niedyspozycji w Lublinie wraca do walki o najwyższe pozycje. Drugi – Jacek Sobczak, który pokazał jak trzeba jeździć w parach. Naprawdę doskonale i niezwykle efektownie trzymał się za poprzedzającym go zawodnikiem. I w końcu zwycięzca – Bartosz Chrzanowski, który nie odpuszcza absolutnie nigdy. Ani wtedy, kiedy na dwa dni przed zawodami przegrzewa mu się samochód, ani wtedy kiedy zwycięstwo ma już niemal w kieszeni i musi tylko je dowieźć. Na ostatniej rundzie Toyo Drifting Cup 2007 w Polsce gościł Sleepy – pochodzący z Japonii sędzia European Drift Championship. Powiedział on wtedy, że Polacy jeżdżą bardzo dobrze w przejazdach pojedynczych, w parach natomiast jeszcze trochę im brakuje do europejskiej czołówki. Mamy drugą rundę sezonu 2008 i Polacy jeżdżą już w parach na najwyższym europejskim poziomie! A finały European Drift Chamiponship już we wrześniu odbędą się... w Poznaniu! Co tam się będzie działo?... Ciężko przewidzieć, ale...

Tekst: Jakub Mazurkiewicz

wersja do wydruku

powrót do listy aktualności